header2
Menu: przycisk_stronaglowna przycisk_wyprawy przycisk_wyprawy przycisk_poradnik przycisk_techniczne przycisk_wspolpraca przycisk_kontakt przycisk_schroniska

Linki:
» Strona GOPR
» Pogoda
» Informator turystyczny


SZTOLNIE URANU W KOWARACH

Historia górnictwa w rejonie Kowar zaczęła się w XIIw. Z 1148r. pochodzi pierwsza wzmianka o odkryciu przez Wawrzyńca Angelusa złoża rudy żelaza. W 1355r. pojawiają się zapiski o istnieniu kopalń i kuźni. W XVI w. Kowary uzyskały status wolnego miasta górniczego, a od XIX w. wydobywano tu również rudy srebra i ołowiu (Podgórze). W 1839r. ruszyła kopalnia magnetytu założona w nowo odkrytym złożu. W roku 1926 stwierdzono w kopalni "Wolność"" obecność uranu i rozpoczęto jego wydobycie. Po wojnie wznowiono wydobycie rudy żelaza, a od 1948r., w uruchomionych Zakładach R-1, także rudy uranu na potrzeby ZSRR. W 1962r. kopalnie ostatecznie zlikwidowano (wydobycia rud uranu zaprzestano już w 1951r. - od tego czasu pierwiastek ten był pozyskiwany "przy okazji" wydobycia magnetytu). Od połowy lat 70-tych ubiegłego wieku w sztolni 19a działało jedyne w Polsce inhalatorium radonowe. Niestety, ze względu na wysokie koszty utrzymania zostało ono zamknięte w końcu lat 80-tych. Od tego czasu trwa stopniowa degradacja wyrobisk górniczych rejonu Kowar: wyrobiska zalały wody podziemne, doszło do zawalenia się szybu łączącego sztolnię 19a z niższymi partiami kopalni. W 2004r. do obudowy ŁP dobrali się złomiarze ostatecznie przypieczętowując wyrok na ten niezwykle ciekawy zespół wyrobisk: pojawiły się pierwsze obrywy w sztolni 19a, a sztolnia 19 uległa zaciśnięciu. Zainteresowanych historią i geologią tego obszaru odsyłam do bardzo ciekawego artykułu Katarzyny i Pawła Zagożdżon.

Eksplorację zespołu sztolni rozpoczęliśmy w roku 2008. Początkowo przeprowadziliśmy rozpoznanie terenowe w celu ustalenia lokalizacji wyrobisk, po czym wyruszyliśmy na podbój podziemi. Jako, że miejsce to szczególne, zaopatrzyliśmy się na wyprawę (a nie było to łatwe!)w dozymetr-radiometr Terra-P produkcji ukraińskiej. Zaczęliśmy od pomiaru promieniowania tła we Wrocławiu: wyniki wahały się od 0,08 do 0,13 µS/h (rekord padł w łazience). W Wojkowie, gdzie założyliśmy naszą bazę, było niewiele więcej: do 0,16 µS/h. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w głównym rejonie wydobycia rud uranu: promieniowanie na hałdzie w dolinie Jedlicy dochodziło do 0,8 µS/h, a w sztolni 19a chwilami dochodziło do 6 µS/h. Co ciekawe, po 2-godzinnym pobycie w tej sztolni nasze ubrania emanowały początkowo ponad 3 µS/h, by po kilku godzinach zrównać się z tłem naturalnym (a spodziewaliśmy się bardziej trwałego efektu!).

Sztolnia 19a

Najciekawszy i najpiękniejszy obiekt w rejonie Kowar. Od wejścia prowadzi nas szeroki i wygodny chodnik w obudowie typu ŁP. W niektórych miejscach widać ślady działalności złomiarzy: w miejscach, gdzie zdemontowali stalowe elementy obudowy pojawiają się niewielkie obrywy stropu. Jeden z takich obrywów utworzył niską tamę, za którą chodnik jest zalany do wysokości ok. 0,5m. Niestety, to za wysoki poziom wody dla naszych kaloszy, dalej idziemy więc z mokrymi nogami. Na szczęście chodnik wykuto w zgodzie ze sztuką górniczą, a więc z nieznacznym spadkiem dla grawitacyjnego odwadniania - po ok. 100m znowu idziemy po suchym. Po ok. 600m od wejścia do sztolni dochodzimy do pozostałości wagonika sanitarnego obsługującego dawne inhalatorium. Zaraz obok odchodzi korytarz prowadzący do inhalatorium. Przechodzimy tamę i stajemy jak wryci: w pomieszczeniu, w którym pacjenci oddawali się inhalacjom ciągle stoją białe, szpitalne leżaki! Widok zupełnie niesamowity! Po obowiązkowej sesji fotograficznej przedostajemy się do pomieszczenia z wentylatorami, które wdmuchiwały mieszankę świeżego powietrza z radioaktywnym radonem (w ściśle określonych proporcjach) do komory inhalacyjnej. Dalej był szyb - dziś kompletnie zawalony. Wracamy do głównego korytarza, by po dalszych ok. 200m dojść do obejścia 2 szybów (zawaliły się wkrótce po zamknięciu kopalni). Dalszą drogę zagradza nam kolejny zawał -nie do przejścia. Tu również pojawia się przeraźliwie cuchnąca siarkowodorem woda, pokryta grubym kożuchem ni to glonów, ni to pleśni. Licznik Geigera w tych partiach kopalni pokazuje do 3 µS/h. Po chwili trafiamy na metalowe schody w krótkiej, stromej upadowej (niecałe 10m) łączącej sztolnię 19a z wyższymi partiami kopalni - to właśnie tu był główny obszar wydobycia rudy uranu. Wchodzimy po mocno skorodowanych stopniach, by znaleźć się w całkowicie odmiennych partiach kopalni. Tu już nie ma obudowy ŁP - jej miejsce zajmują resztki obudowy drewnianej. Po obu stronach chodnika sterczą kompletnie zbutwiałe belki, a spąg zaściełają resztki obudowy stropu - nadaje to tym partiom niesamowity charakter. Piętrzące się belki i skały oderwane od stropu spowalniają nasz marsz. Od upadowej chodnik prowadzi w lewo i w prawo. Idziemy w lewo: po obu stronach co kilkadziesiąt metrów odbiegają krótkie chodniki poszukiwawcze. Szukamy na ociosach śladów mineralizacji uranowej, w miejscach o podwyższonym promieniowaniu dokładnie przyglądamy się skałom - bezskutecznie. W jednym z chodników trafiamy na piękne jaskrawo-zielone nacieki, ale i one nie wykazują zwiększonej radioaktywności (w tych partiach kopalni radiometr pokazuje ponad 5 µS/h). Po ok. 500 m dochodzimy do rozwidlenia chodników - oba chodniki po kilkunastu metrach kończą się przodkami. Wracamy do metalowych schodów i idziemy dalej chodnikiem w głąb górotworu. Po ok. 200 m drogę przegradza nam kolejny zawał - tym razem do przejścia! Niestety nie mamy już czasu, trzeba wracać. Czujemy niedosyt, ale i wielką ochotę na powrót. Zwiedziliśmy ok. 3 km wyrobisk. W ciągu ponad 2 godzin nasze ciała pochłonęły ok. 0,08 mS/rok (a więc 8% rocznej dawki uważanej przez Polską Agencję Atomistyki za całkowicie bezpieczną).

Sztolnia 19

W czasach świetności kopalni "Wolność" była sztolnią ewakuacyjną. Jej wylot znajduje się w odległości ok. 20m od sztolni 19a. Eksplorację sztolni przeprowadziliśmy następnego dnia po jej sąsiadce. Już wcześniej wiedzieliśmy, że w sztolni pojawiły się zawały, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie to pierwsza ofiara złomiarzy. W odległości ok. 200 m od wejścia sztolnia kończy się zawałem - nie do przejścia. Szkoda! Promieniowanie w sztolni - do 1µSv/h.

Kanał techniczny w hałdzie

Przy okazji eksploracji obiektów w dolinie Jedlicy odkryliśmy także w hałdzie betonowy kanał o nieznanym przeznaczeniu. Ma on przekrój prostokątny ok. 1,5m x 1,5m (nieco wyższy przy wylocie i systematycznie obniżający się) i po ok. 150m kończy się ślepo stalową płytą. W sumie obiekt nieciekawy i monotonny.

Sztolnia N4

Sztolnia poszukiwawcza "odkryta" przez nas w pobliżu zakładu przeróbki rudy uranu w zboczach góry Rudnik. Wlot sztolni znajduje się powyżej niewielkiej warpy. Ciasne wejście prowadzi do długiego na ok. 80m, zalanego do wysokości 70cm, nieobudowanego chodnika ( znów woda w kaloszach!). Zaraz za wlotem sztolni niewielka komora, dalej już tylko monotonny korytarz wykuty w gnejsie i zakończony przodkiem. Poziom promieniowania dochodzi ledwie do 0,6µSv/h. W sztolni urządziły sobie zimowisko nietoperze, których doliczyliśmy się 10szt. (niestety nikt z nas nie potrafił rozpoznać gatunku). Na szczęście poruszaliśmy się na tyle ostrożnie, że nie zakłóciliśmy snu tych przesympatycznych stworzeń. Powyżej N4 znaleźliśmy również dwa całkowicie zasypane wyloty sztolni - wydaje się, że niewielkim nakładem sił będzie można dostać się do dalszych wyrobisk. Ten temat odkładamy do wiosny.

Powrót do eksploracji || Powrót do góry

podziemia*kopalnie*sztolnie*szyby*kompleks*riese*poradnik*obuwie*odziez*wyposazenie*gps*plecak*polar*termoaktywna*jak wyposazyc sie w gory?*