Historia górnictwa w Górach Sowich sięga co najmniej początków XIVw. (pierwsza wzmianka o kopalni St. Eliae pochodzi z 1309 roku). Nie jest jednak wykluczone, że swój początek miała nawet w wiekach wcześniejszych, jednak brak z tego okresu jakichkolwiek źródeł pisanych.
Podobnie jak w opisywanych już kopalniach w okolicach Srebrnej Góry, także i w Górach Sowich eksploatację prowadzono w żyłach barytu okruszcowanych głównie związkami srebra, ołowiu, miedzi, cynku i uranu. Pierwsi górnicy zainteresowani byli wyłącznie srebrem i ołowiem. Cynę wydobywano dopiero od XVIIw., a w połowie ubiegłego stulecia zainteresowano się także minerałami uranu (w wielu dawnych kopalniach tuż po wojnie prowadzono prace poszukiwawcze). Łącznie z terenu Gór Sowich znanych jest ponad sto miejsc, w których prowadzono, na mniejszą lub większą skalę, prace górnicze!
Sztolnia Silberloch jest jedną z najstarszych i najciekawszych w tym rejonie: jej drążenie rozpoczęto w XIVw. Eksploatacja trwała, ze zmiennym szczęściem i z licznymi przerwami (zwłaszcza XVI w. nie należał do najszczęśliwszych dla gospodarki Śląska), do wieku XVII, a być może nawet początków XVIII. Wydobytą rudę wstępnie uzdatniano na miejscu, następnie transportowano ją do huty w Złotym Lesie do dalszej przeróbki. W połowie XVIII stulecia królewska komisja inwentaryzująca górnicze zasoby Śląska uznała sztolnię Silberloch za dawno opuszczoną i nakazała rozpoznanie złoża. Brak jednak informacji o ponownym uruchomieniu wydobycia.
W czasie naszej eksploracji odkryliśmy, oprócz licznych śladów urabiania ręcznego skał, także ślady wierteł - szczególnie we wschodnim i zachodnim chodniku (plan sztolni). Prawdopodobnie więc do sztolni powrócono w końcu XIX lub na początku XXw., zapewne w celu ponownego rozpoznania złoża. Zakres przeprowadzonych prac świadczy jednak, że i tym razem eksploatację złoża uznano za nieopłacalną.
Sztolnia Silberloch już w XIX w. była atrakcją turystyczną. Pod koniec wieku XX była nawet udostępniona turystycznie przez Sowiogórskie Muzeum Techniki, jednak, czy to z braku zainteresowania turystów, czy z braku środków, od kilku lat ponownie nikt się nią nie opiekuje. Jakiś czas temu zniknęła także ozdobna stalowa krata zamykająca okno sztolni.
Wyrobiska sztolni mają ok. 100m długości: 70 m głównego chodnika i 30m bocznych wyrobisk. W odległości ok. 10m od wejścia znajduje się wnęka z całkowicie zalanym 16-metrowym szybem. Drugi, znacznie płytszy, szybik znajduje się w zachodnim chodniku. Spąg sztolni (za wyjątkiem bocznych chodników i końcowej części chodnika głównego) jest zalany do wysokości ok. 30cm. Warto zwrócić uwagę na piękne ślady ręcznego urabiania stropu i ociosów przy użyciu perlika i żelaska widoczne niemal na całej długości sztolni.
W czasie eksploracji poziom promieniowania w sztolni wynosił 0,17 µSv/h
Pod koniec maja 2010 nasza grupa została zaproszona przez Michała Stysza do eksploracji szybu kopalni Silberloch. Celem akcji miało być wyjaśnienie zagadki głębokości szybu (w różnych źródłach są różne dane) oraz ew. istnienia dolnego poziomu (brak w archiwach planów wyrobisk). Wcześniej były podejmowane próby nurkowania w szybie, ale ze względu na bardzo słabą widoczność (woda przy najmniejszym poruszeniu nurka stawała się kompletnie nieprzejrzysta) nie przyniosły one rezultatu. Ponoć jakaś ekipa próbowała też kiedyś odpompować wodę z szybu, ale nie wiadomo czy ta próba się powiodła.
Akcja odbyła się w dniu 29 maja i brało w niej udział ok. 10 osób: oprócz ekipy związanej z Michałem i naszej grupy, także silna delegacja zaprzyjaźnionej grupy ET. Pompa została uruchomiona ok. godz. 11. My dojechaliśmy na miejsce ok. godz. 14 - do tego czasu lustro wody opadło o jakieś 5 m, odsłaniając wspaniale zachowaną drewnianą obudowę. Po dalszej godzinie pracy pompy poziom wody obniżył się o kolejny metr, po czym napływ wody do szybu najwyraźniej zrównoważył się z jej odpływem i przez kolejne 2 godziny nie zauważyliśmy dalszego postępu. Nie przyniosły rezultatu próby przemieszczenia pompy w szybie podejmowane przez Krzyśka i Wojtka z ET. Dopiero "podkręcenie" kompresora sprawiło, że poziom wody zaczął szybko opadać i około godz. 20 spod wody wynurzyło się osypisko na dnie szybu. Pierwszy na dno zjechał Krzysiek z ET: przeprowadził oględziny szybu, w czasie których odkrył ślady wierteł świadczące o jakichś pracach przeprowadzonych tu jeszcze w XX wieku oraz znalazł resztki drewnianej drabiny i dłuto od wiertnicy, które zostało przez nas wydobyte. Niestety, jak się okazało, kopalnia oprócz niewielkiej wnęki (położonej ok. 2m nad dnem szybu) nie miała drugiego poziomu. Następnie do szybu zjechali razem Wojtek (ET) oraz Juliusz (Tegroup), którzy wykonali dokładne pomiary głębokości szybu: ma on nieco ponad 11m. Jako ostatni do szybu zjechał Michał, by wykonać dokumentację fotograficzną (wkrótce relacja z odkrycia w "Sudetach").
Była to niewątpliwie jedna z ciekawszych wypraw w jakich braliśmy udział. Oprócz walorów naukowo - eksploracyjnych, warto podkreślić jej wyjątkowy charakter integracyjny. Pozdrawiamy wszystkich uczestników!