Po drugiej wojnie światowej na terenach tzw. Ziem Odzyskanych nastąpiła, wyjątkowa w dziejach świata, całkowita wymiana ludności. W 1939 roku tereny te zamieszkiwało ponad 7 milionów Niemców, po zakończeniu wojny - już tylko ok. 3 milionów. Niemal wszyscy zostali wysiedleni do Niemiec, a ich miejsce zajęła ludność polska. Po dawnych mieszkańcach pozostała cała infrastruktura, częściowo tylko zniszczona w wyniku działań wojennych (a także celowej działalności i samych Niemców, i Sowietów).
Jako nowi gospodarze tych ziem nie potrafiliśmy ich należycie zagospodarować: dewastacji lub całkowitej zagładzie uległy tysiące, często bezcennych, zabytków architektury, infrastruktura techniczna i przemysłowa (kopalnie, fabryki, sieć kolejowa itp.) uległa w wyniku grabieży i zaniedbań degradacji, a infrastruktura turystyczna została w znacznym stopniu zniszczona. Dewastacji uległy układy urbanistyczne nieumiejętnie odbudowywanych miast, zdegradowana w wyniku kolektywizacji została struktura wsi. To, co przetrwało wciąż jednak zachwyca i świadczy o dawnej świetności Dolnego Śląska.
Dziś, kiedy niemiecka przeszłość tych ziem (ale też czeska i austriacka) przestała być tabu, warto poszukać śladów naszych poprzedników. Warto pochylić się nad ich mogiłami i oddać im szacunek - to przecież oni tak pięknie gospodarzyli tu przed nami.
Los przedwojennych cmentarzy napawa wielkim smutkiem. We Wrocławiu niemal wszystkie zostały zlikwidowane - ocalały właściwie tylko cmentarze żydowskie (ten przy Ślężnej więcej ucierpiał w czasie kręcenia jednego z odcinków serialu "Czterej pancerni i pies", niż w czasie wojny - od ponad 20 lat, z inicjatywy dr Macieja Łagiewskiego, jest restaurowany). Poza stolicą Dolnego Śląska przetrwały ich dziesiątki - niemal wszystkie zdewastowane i ograbione! Niemal na wszystkich widać ślady działalności hien cmentarnych: rozbite pokrywy grobowców i powyrzucane z trumien zwłoki. O ile jeszcze takie przypadki można (można?!) próbować tłumaczyć powojennym zdziczeniem i biedą (rozkopywano w końcu dla złota i zbiorowe mogiły w Treblince, i groby na krakowskich cmentarzach), ale czym tłumaczyć bezmyślne niszczenie nagrobków i krzyży? I to w kraju, który szczyci się swoją religijnością i szacunkiem dla zmarłych? Czy chcemy właśnie takiego traktowania naszych cmentarzy na Ukrainie, Litwie i Białorusi? Zamieszczamy więc tu trochę zdjęć - ze wstydem i dla wstydu!
PS. Szacunek dla tych społeczności lokalnych, które zaczynają porządkować stare cmentarze - są już pierwsze przykłady!