W tym roku nie mogliśmy zaplanować dłuższej wyprawy, ale tradycję zimowych wędrówek po Sudetach należało podtrzymać. Tym razem nasz wybór padł na Góry Wałbrzyskie i Kamienne.
Zima, niestety, nie dopisała: śniegu było jak na lekarstwo. Dopiero powyżej 700 metrów n.p.m. zrobiło się biało, a miejscami (ze względu na oblodzenie) nawet niebezpiecznie. Szczególnie trudne okazało się bardzo strome zejście do Rybnicy Małej (znaki niebieskie) i odcinek przy zamku Rogowiec.
Nocowaliśmy w gościnnym jak zawsze schronisku Andrzejówka, przy którym, o dziwo, czynny był nawet jeden wyciąg. Korzystali jednak z niego najbardziej zdesperowani miłośnicy białego szaleństwa.
Do Wałbrzycha wróciliśmy przez Bukowiec, Glinniczek i Barbarkę (znaki niebieskie). Nasza wyprawa przyniosła także ciekawe odkrycia górnicze: dwie nieznane nam wcześniej sztolnie (jedna dostępna, druga prawdopodobnie możliwa do otwarcia)!